piątek, 23 maja 2014

Różany piling do ust Pat&Rub

Witajcie Kochane,

Ten wpis jak widzicie po tytule będzie recenzją pilingu do ust marki Pat&Rub. Ale zanim przejdę do moich przemyśleń chciałam Was przeprosić za brak wpisu w dniu wczorajszym. Obiecałam sobie, że zacznę dodawać wpisy regularnie na blogu w każdy wtorek i czwartek, a jeśli czasu wystarczy to jeszcze jeden wpis w weekend (możecie wybrać sobie dowolny dzień sobotę lub niedzielę i napisać mi w komentarzach). Niestety wczoraj nie udało mi się dodać wpisu gdyż pół dnia spędziłam w szpitalu. Nie wiem czy pamiętacie jak w zeszłym roku w jednym z filmików poruszyłam temat badania swoich piersi pod względem występowania różnego rodzaju guzków. Jeśli nie pamiętacie to chciałam Wam przypomnieć o tym jakie to ważne. Ja wczoraj byłam w szpitalu na zabiegu usuwania jednego z takich guzków właśnie. Zabieg nie należał do najprzyjemniejszych ale ważne że doszedł do skutku. Nie martwcie się mój guzek prawdopodobnie nie był niczym groźnym (muszę poczekać 2 tygodnie na wyniki jeszcze ale jestem dobrej myśli), ale razem z moim onkologiem postanowiliśmy go usunąć dla świętego spokoju. Z racji tego właśnie zabiegu nie było wczoraj wpisu. Chciałam tym krótkim wstępem zaapelować do Was o samobadanie, jak również o robienie USG przynajmniej jeden raz w roku!!!

A teraz możemy już przejść do recenzji... Jeżeli jesteście ciekawe jak mi się spisał piling do ust Pat&Rub to zapraszam do lektury...





OPIS PRODUCENTA:

Piling do ust różany to kosmetyk naturalny, który delikatnie złuszcza skórę ust, a następnie nawilża ją i wygładza. Jest w 100% naturalnym produktem!
Piling jest kompozycją zdrowego cukru z brzozy oraz olejów i maseł roślinnych.
Zawiera ksylitol – cukier z brzozy o działaniu przeciwpróchniczym.
Kolor nadaje nawrot lekarski, który ma działanie kojące. Aromat pilingu pochodzi od olejku z róży damasceńskiej.
Kosmetyk błyskawicznie wygładza i odżywia usta. Naturalne aromaty uwodzą, ksylitol osładza dzień.
Kompozycja:
- ksylitol*,
- olej migdałowy*,
- masło mango*,
- wyciąg z nawrotu lekarskiego*,
- olejek z róży damasceńskiej*.
* Surowce naturalne i z eko certyfikatem.


Skład: Xylitol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Oil, Lithospermum Officinale Root Extract, Octyldodecyl Myristate, Tocopherol (Mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Rosa Damascena Flower Oil, Linalool, Geraniol, Citronellol, Citral, Eugenol.

Cena: 49zł / 25ml


 MOJA OPINIA:

Jeżeli chodzi o pilingi do ust to jest to moje pierwsze spotkanie z produktem tego typu. Ogólnie do samej koncepcji tego kosmetyku byłam bardzo negatywnie nastawiona. Do tej pory piling robiłam przy pomocy szczoteczki do zębów i wydawało mi się, że jest to wystarczające rozwiązanie. Niestety na początku kwietnia moje usta stały się mega suche, a skóra na nich zaczęła się wręcz łuszczyć. Nie był to przyjemny widok, ani odczucie - wierzcie mi... Szczoteczka przestawała wystarczać dlatego postanowiłam sięgnąć po ten produkt. Cena nie jest niska ale stan moich ust doprowadził mnie wręcz do desperacji. Nie żałuję absolutnie wydanych pieniędzy bo produkt spisał się fantastycznie. Problem z moimi ustami został w ciągu tygodnia zażegnany. 
Jeżeli chodzi o sam piling to ma on bardzo fajne, schludne, eleganckie i niezbyt nachalne opakowanie. Zapach jest bardzo ładny i delikatny (zdecydowałam się na zapach różany gdyż uwielbiam ten zapach, do wyboru macie jeszcze zapach pomarańczowy i kawowy). Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to niezbyt zbita konsystencja produktu, która utrudnia jego nakładanie na usta. Ale jak już opanujemy swoja metodę nakładania to nawet to jest do przejścia. 
No i wreszcie działanie - piling delikatnie złuszcza martwy naskórek, nie uszkadza ust (no chyba, że się bardzo mocno je trze), pozostawia skórę ładnie oczyszczoną i miękką (smakuje bardzo słodko w dodatku :P). Cena jest dość wysoka ale jak juz pisałam naprawdę nie żałuje wydanych pieniędzy (mnie się udało go dorwać na promocji w Sephorze za niecałe 30 zł - zatem polujcie na promocje).
Jestem zachwycona działaniem tego produktu i dlatego POLECAM go z czystym sumieniem, w dodatku jest w 100% naturalny czego chcieć więcej. :)

Mam nadzieję, że recenzja się przyda. Jeśli miałyście ten produkt to piszcie jaka jest Wasza opinia na jego temat?
Zapraszam do zaglądania na mojego bloga...

Pozdrawiam Marta :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz